Strona G堯wna
Miniaturka

Galeria Andrzeja Rog雡skiego


 


Mój pierwszy
       
     W pocz徠kach istnienia naszego Ko豉 nosz帷ego wówczas wielce obiecuj帷 nazw "M這dzie穎wiec", polowa這 si – mo積a by rzec - nieco swobodniej ni dzi. Nie by這 jakich obowi您uj帷ych na ca造 sezon terminów polowa zbiorowych, a indywidualnie, czy w ma造ch grupach na niedawno uzyskanym terenie le郾ym, pó幡iej, po podziale kraju na obwody 這wieckie oznaczonym numerem 100 (obecnie obw. nr 7, KJL) polowa這 si, kiedy kto mia ochot, kiedy skrzykn窸o si kilku kolegów, oczywi軼ie z zachowaniem okresów ochronnych.
    O 瘸dnych zezwoleniach na odstrza nie by這 mowy, co najwy瞠j zawiadamia這 si o swych zamiarach 這wczego, a i to nie zawsze.
    Je寮zi這 si, wi璚 na "setk", lub jak te cz瘰to nazywali鄉y to nowe, ciesz帷e si opini dobrych stanów grubej zwierzyny, szczególnie dzików 這wisko, "u Wuja”, jako 瞠 w Borkowie mieszka wtedy rzeczywi軼ie wuj jednego z kolegów, Wojtka Turosi雟kiego.
    "Wujo”, czyli Józef Split, niem這dy ju Kaszuba z pod Kartuz po wojnie osiad w Borkowie na gospodarstwie opuszczonym, jak wiele innych w tych stronach, przez poprzednich w豉軼icieli uciekaj帷ych w 1945 roku przed zbli瘸j帷 si "wyzwolicielsk " czerwon armi.
    Mieli鄉y dzi瘯i tym rodzinnym koneksjom naszego Wojtka doskona陰 baz. Splitowie nie posiadali dzieci, do嗆 ch皻nie nas przyjmowali, m這dzi zapale鎍y 這wiectwa wnosili im pewnie troch 篡cia, a z czasem niektórzy z nas, cz窷ciej bywaj帷y u naszych gospodarzy zaprzyja幡ili si z nimi, pomagali przy 積iwach czy innych wiejskich pracach, nie mówi帷 ju o towarzystwie do skata czy nawet bryd瘸, którego poj皻ny Wujo z czasem si poduczy. No i by這, z kim w d逝gie zimowe wieczory, po polowaniu, wypi, co nieco...
    Nocleg mieli鄉y zapewniony na stryszku nad obor, gdy przyje盥瘸這 si pó幡 noc do Przebendowa ostatni "ciuchci", któr miejscowi nazywali te "Paulink". Drabina sta豉 zawsze przystawiona, w pogotowiu. Sypiali鄉y tam nawet przy listopadowych przymrozkach, zakopani g喚boko w sianie. Pó幡iej, zim nocowali鄉y w nieogrzanym zazwyczaj pokoju na pi皻erku domu, ale bywa這, 瞠 i pokotem na ma鹵e雟kim 這簑 w sypialni Splitów, gdy si nas du穎 zjecha這.
    Nie wiem, co by這 wa積iejsze - czy wygody "bytowe”, o których wy瞠j, czy to, 瞠 Wujo mia 這wieck pasj. Zna teren, wiedzia gdzie zwierzyna ma ostoje, któr璠y chadza. By 鈍ietnym naganiaczem, a 瞠 pó幡iejsz jesieni i zim nie mia du穎 gospodarskich zaj耩, wi璚 ch皻nie chodzi z nami do lasu. Zreszt po kilku latach sam zosta my郵iwym, cz這nkiem naszego Ko豉, niestety du穎 si nie napolowa, przedwcze郾ie odszed od nas, do Krainy Wiecznych υwów...
    Którego styczniowego dnia jednego z pierwszych lat naszych 這wieckich przygód na "setce", spotkali鄉y si chyba w pi璚iu u Wuja i oczywi軼ie z nim samym, jako naganiaczem ruszyli鄉y wczesnym przedpo逝dniem do lasu. By這 kilka stopni mrozu, 郾ieg do pó 造dki, puszysty, chodzi這 si niezbyt 豉two. Bia豉 pokrywa le瘸豉 ju od kilku dni, tropów du穎, lecz szcz窷cie nam nie dopisywa這. Jako nasz Józef mimo swego rozeznania i intuicji nie móg trafi na miejsce, gdzie zalega造by w tej zimowej aurze dziki. By這 nas ma這, obstawiali鄉y
przesmyki, mi璠zy Strzeszewem a 陰kami, ale poza kilkoma sarnami i zaj帷em nic nie uda這 si naszemu naganiaczowi z o郾ie穎nych zagajników wyp璠zi. "Dzyków" - jak mawia Wujo - "nie da這!"
    Zm璚zeni ju i zmarzni璚i doci庵n瘭i鄉y do wielkiego buka na skraju lasu od pól strzeszewskich, sk康 zazwyczaj rozpoczyna這 si wówczas i ko鎍zy這 polowania w tej partii lasu.
    Powoli robi這 si pó幡o, dzie zbli瘸 si ku ko鎍owi, ciemniej帷e chmury zapowiada造 郾ieg. Mimo tego kto rzuci propozycj: - przegonimy jeszcze "odrzutowce!"
    Ju wtedy zacz窸y powstawa nazwy niektórych miotów, wiele z nich pozosta這 do dzi.
    "Odrzutowce", podro郾i皻y m這dnik (dawno go ju nie ma) niedaleko od buka w stron le郾ej drogi od Strzeszewa do wie篡 triangulacyjnej (te ju historia) upami皻ni si kiedy watah dzików, które wysypaly si z niego z "odrzutow" pr璠ko軼i.
    Mia貫m ju tego dnia serdecznie dosy polowania, ale có by這 robi... Obstawili鄉y miot w du篡ch odst瘼ach od siebie, jako 瞠 by這 nas tylko pi璚iu. Mnie przypad這 stanowisko na rogu, na skrzy穎waniu dwu duktów: jeden szerszy id帷y od buka i prostopad造 do w御ki, od drogi do wie篡. Po prawej stronie tego drugiego m這dy, niski zagajnik z ga陰zkami sosenek uginaj帷ymi si pod ci篹arem 郾iegowej oki軼i, za plecami mia貫m wysoki, g瘰to poszyty las. Pozostali strzelcy poustawiali si gdzie, niewidoczni dla mnie, po drugiej stronie miotu.
    Wujo wszed do m這dnika, od czasu do czasu by這 s造cha tylko stukni璚ie kijem o pie drzewka. Poza tym panowa豉 cisza , powoli  zmierzcha這, w powietrzu zacz窸y polatywa pojedyncze p豉tki 郾iegu. Po kilku minutach stania, wypatrywania i nas逝chiwania, zm璚zony i zmarzni皻y przypomnia貫m sobie, 瞠 w torbie mam co na rozgrzewk. Przecie zaraz ko鎍zymy polowanie, pewnie i tak nic tu nie wyjdzie jak dot康 taki spokój...
    Si璕n掖em po ma陰, p豉sk "piersiówk" i poci庵n掖em ze dwa 造ki nalewki, pierwszej,
w豉snor璚znie robionej wg przepisu mego ojca 郵iwowicy. Reakcja by豉 do嗆 szybka, poczu貫m b這gie ciep這 rozchodz帷e po ciele, zm璚zenie jakby odchodzi這, o郾ie穎ny las wydawa si jeszcze pi瘯niejszy, bajkowy.
    Tak przez chwil kontemplowa貫m zimowy krajobraz, nagle wprost przed sob, w odleg這軼i nie wi瘯szej jak 25 metrów, na w篹szej przecince ujrza貫m stoj帷ego na "sztych" i przygl康aj帷ego mi si dzika. Pojawi si cicho, jak zjawa, zaskoczy mnie ca趾owicie, nie zauwa篡貫m, kiedy i sk康 wyszed. Gdy po sekundzie oprzytomnia貫m i u鈍iadomi貫m sobie, 瞠 przecie na takiego zwierza ja tu czekam, pierwsz my郵 by這 jak do strzeli, aby go nie sp這szy.
    Ale dzik by najwyra幡iej równie zaskoczony jak ja i nie drgn掖 przez ca造 d逝gi - jak mi
si wydawa這 - czas, gdy ostro積ie podnosi貫m strzelb do ramienia, wycelowa貫m gdzie
mi璠zy gwizd a 這patk i poci庵n掖em za spust. Wycinek skoczy przed siebie, zakurzy這 郾iegiem, jak pocisk przemkn掖 o kilka metrów ode mnie i wpad mi璠zy krzewy wysokiego lasu.
    Dopiero znacznie pó幡iej przysz豉 kostatacja - przecie mia pe軟e prawo na mnie zaszar穎wa!
    Gdy emocja nieco opad豉, podszed貫m do miejsca gdzie go strzela貫m i ... nic! 畝dnej farby nie wida! Co jednak po chwili zauwa篡貫m, by豉 to kolorowa przybitka od breneki. Wi璚 jednak musia貫m trafi, gdyby by這 pud這, przybitka polecia豉by dalej wraz z pociskiem!
    Id帷 za g喚bokimi 郵adami susów, jakie wykona uciekaj帷y zwierz spostrzeg貫m po kilku metrach pojedyncze krople krwi. Zeszli si uczestnicy polowania i po moich gor帷zkowych relacjach oraz obejrzeniu sk徙ych dowodów celno軼i mego strza逝, zacz瘭i pow徠piewa czy by on skuteczny. Gównie, jak pami皻am, Kazik Olszewski twierdzi, 瞠 musia豉 to by tylko "obcierka". Czy przy "obcierce" przybitka oddzieli豉by si od breneki? - mia貫m, co do tego du瞠 w徠pliwo軼i, ale có, wyra幡ie koledzy mieli ju dosy polowania, robi這 si szarawo, zaczyna pada 郾ieg i wia wiatr. Jedynie Wujo z wrodzonym pewnie sobie kaszubskim uporem zdecydowa si pój嗆 jeszcze kawa貫k dalej, za postrza趾iem. Wróci jednak po kilku
minutach, stwierdzaj帷, 瞠 dalej farby nie wida, a zacz窸o ju naprawd ciemnie.
    Nie pozosta這 nic innego, jak wraca w鈔ód rozpoczynaj帷ej si zamieci do Borkowa, z zawodem niespe軟ienia w my郵iwskiej duszy...
    A nazajutrz poniedzia貫k, dzie roboczy, socjalistyczna dyscyplina pracy to nie przelewki, trzeba by這 jecha ostatni "ciuchci" do domu. Polowa這 si w tamtych czasach prawie wy陰cznie w dni 鈍i徠eczne, 瘸dnych wolnych sobót nie by這.
    Gdy w tydzie potem przyjecha貫m na zbiorowe polowanie, Wujo zaprowadzi mnie do stodo造 i pokaza 鈍ie膨 jeszcze skór. "To je twój dzyk" - oznajmi.
    A le瘸, jak si okaza這, nieca貫 200 metrów od miejsca gdzie znikn窸y 郵ady farby. Niestety w mi璠zyczasie przysz豉 odwil i tusza by豉 nieco nadpsuta w brzusznej jamie .Ale psy mia造 jeszcze do嗆 d逝go dobr wy瞠rk.
    Gdy zabra貫m skór do domu i rozwiesi貫m na strychu, znalaz貫m pod powierzchni na po郵adku w warstwie mizdry zniekszta販on brenek. Przeszy豉 ca陰 tusz wzd逝, mimo to tak daleko jeszcze uszed!
    W ko鎍u jednak jakie trofea z tego pierwszego grubego zwierza zdoby貫m. Skóra przez jaki czas zdobi豉 pod這g w naszym domu, or篹, cho niezbyt okaza造, te le瘸 na honorowym miejscu. Potem, w czasie kolejnych przeprowadzek wszystko to przepad這, zgin窸o.
    Ale wspomnienie pozosta這 i to jest chyba najcenniejsze.


Pami皻ny strza

    
Styczniowe polowanie na "setce", czyli obecnym obwodzie nr 7 w ko鎍u lat pi耩dziesi徠ych odbywa這 si w typowej jak dla tamtych czasów zimowej aurze. Kilka stopni mrozu, kilkunasto centymetrowa pokrywa 郾ie積a, powietrze spokojne.
    Przep璠zali鄉y kolejne mioty wokó 陰k ówczesnego gospodarstwa Bachorowskiego, na razie bez rezultatu. Kolejne p璠zenie mia這 odby si w miocie Ha豉sa. Nazywali鄉y to miejsce tak dla upami皻nienia jakiego szczególnego wyczynu naszego zas逝穎nego ogara, od którego nasze Ko這 wzi窸o sw obecn nazw. Naganka mia豉 wej嗆 od linii 廝óde趾o-ambona "brid穎wa" (której jeszcze wtedy nie by這 i obecnie te ju niema, ale nazwa miejsca pozosta豉), a my郵iwi ustawi si od strony ciekoci雟kiego bruku.
    Szed貫m jako jeden z pierwszych drog nad 陰k w grupie  kolegów którzy mieli zaj望 dalsze stanowiska. Zbli篡li鄉y si do miejsca gdzie w lewo odchodzi w御ki j瞛yk lasu, a droga opada nieco w dó, ku tzw. "budzie pastucha", której te ju dawno nie ma, ale okre郵enie miejsca utwali這 si, budz帷 pewnie nieraz zdziwienie u m這dszych my郵iwych: co za buda, nic takiego tu nie wida?!
    Zmarzni皻y 郾ieg zachrupia czasem pod nogami, ale zachowywali鄉y si raczej do嗆
cicho. Nagle czyj st逝miony, ale podniecony g這s: "dziik!"
    I rzeczywi軼ie, z miotu który obstawiali鄉y, w miejscu owej pó幡iejszej budy wybieg spory wycinek. Pe軟e zaskoczenie, bo naganka jeszcze nie ruszy豉, co go wyp這szy這?
    Dzik, w pierwszym momencie w odleg這軼i oko這 120 metrów od nas, pe軟ym galopem
przemierza na ukos 陰k oddalaj帷 si stopniowo. Jurek Skrzela, który pierwszy w Kole posiada sztucer (a otrzyma pozwolenie na niego w zamierzch造ch czasach, czyli na pocz徠ku lat 50-tych zg豉szaj帷 si na organizowan wówczas przez w豉dze akcj "wilki", które stawa造 si w Bieszczadach plag), przykl瘯n掖 i odda strza. Wycinek jednak sadzi dalej, zbli瘸j帷 si do przeciwleg貫j 軼iany lasu. Ja tak瞠 polowa貫m tego dnia ze sztucerem po篡czonym od Oskara, tym samym, który posiada do dzi, lecz wtedy by to jeszcze oryginalny karabin Mausera wz.98, ze zmienion jedynie osad na "cywiln", z orzechowego drewna, ale przyrz康y celownicze mia wojskowe, tzn. podnoszon szczerbin, z regulacj wysoko軼i wyskalowan odleg這軼iami w metrach.
    Gdy Jurek "odpali", podj掖em natychmiast decyzj aby tak瞠 spróbowa szcz窷cia, lecz przy takiej odleg這軼i i w biegu szanse by造 prawie 瘸dne, wi璚 do嗆 spokojnie, bez wi瘯szego podniecenia podskoczy貫m do najbli窺zej olchy i opar連zy o ni bro zmierzy貫m do coraz odleglejszego zwierza. Przez g這w przemkn窸a mi my郵: "mo瞠 podnie嗆 szczerbin na wi瘯szy dystans?" Ale natychmiast zrezygnowa貫m z tego pomys逝 - "szkoda czasu, ale jest daleko, trzeba mierzy po chybie, odrobin w lewo, bo cel w tym kierunku nieco si przemieszcza !"
    Poci庵n掖em za spust i ...  oniemia貫m!
    Dzik, który znajdowa si ju tu przed 軼ian lasu, po strzale zrolowa, zakot這wa這 si, zakurzy這 郾iegiem i ... znikn掖 z pola widzenia.
    Pe貫n euforycznego napi璚ia , uzgodniwszy z prowadz帷ym polowanie pobieg貫m przez 陰k do miejsca gdzie straci貫m zwierza z oczu.
    Dobiegaj帷 do lasu przypomnia貫m sobie, 瞠 przecie  przy jego skraju przep造wa rzeczka.
    I w niej, pod wysokim brzegiem zobaczy貫m uszcz窷liwiony moj zdobycz. Nie obesz這 si niestety bez "strza逝 豉ski", bo wycinek jeszcze 篡, cho by ca趾owicie unieruchomiony.
    Dopiero po zako鎍zonym miocie zeszli si koledzy z gratulacjami i pomoc w wyci庵ni璚iu zdobyczy, oceniaj帷 ody鎍zyka na oko這 80 kilogramów. Or篹a nie mia niestety zbyt okaza貫go.
    Na d逝go zachowa貫m w pami璚i to 這wieckie prze篡cie. Strza na tak du膨 odleg這嗆 (oko這 180 metrów) do celu w pe軟ym biegu i natychmiastowy efekt! W oczach mam do dzi obraz roluj帷ego w 郾iegowym tumanie dzika, tu przed kraw璠zi lasu. Zako鎍zy這 si to tak dla mnie szcz窷liwie tylko dlatego, 瞠 zosta trafiony w kr璕os逝p. Przy innym, nawet 鄉iertelnym postrzale, gdyby wpad do lasu, a nie zaznaczy w sposób zauwa瘸lny postrza逝, nikt prawdopodobnie nie poszed豚y nawet sprawdzi efektu.
    Ale sam fakt trafienia w takich warunkach, to ju chyba tylko zas逝ga i pomoc naszego my郵iwskiego Patrona.

 

 

AndrzejRogoyski AndrzejRogoyski AndrzejRogoyski

  

 Andrzej Rogóyski
 Red. KJL'2010'10'30